Pierwszy sezon budowy domu minął. Jak poszło?
Zacznijmy od krótkiego zobrazowania całej historii budowy domu.
W maju 2022 postanowiłem, że będę się budować i wtedy wszystkie moje działania skierowały się na kupno działki i budowę domu.
Wtedy to postanowiłem zrobić kurs w jakiejś branży, gdzie płacą dobre pieniądze za granicą. Padło na CNC. Zrobiłem kurs w czerwcu, a w sierpniu zacząłem pracę w tym zawodzie. Po ponad pół roku, czyli w kwietniu 2023 zacząłem szukać pracy za granicą.
W maju 2023 wyjechałem i od tamtej pory pracuję i zarabiam w Niemczech.
Z kolei w maju 2024 kupiłem działkę i zaczęła się przygoda pod nazwą budowa domu.
Dość szybko, bo w lipcu zdecydowałem się na budowę płotu (żeby zaznaczyć swój teren xD).
Z płotu akurat nie jestem do końca zadowolony, bo nikt wykonawcy nie pilnował (ja byłem za granicą) i zrobili to trochę na szybko. Miejscami przęsła wystawały chyba nawet na pół metra. Ale po prostu będzie podsypany ziemią z fundamentu w miejscach, gdzie jest to możliwe.
Zapomniałem w mojej osi czasu dopisać szczegóły dotyczące załatwiania formalności typu projekt budowy domu, ale to działo się na przestrzeni kilku miesięcy.
Chyba w listopadzie albo grudniu zaakceptowałem projekt, a w lutym było pozwolenie na budowę.
Jeszcze w okresie świątecznym 2024 razem z bratem złożyliśmy szopkę, którą zamówiłem przez internet. Blacha spoko, ale konstrukcja mogłaby być mocniejsza.
Ta szopka to w sumie pierdoła, ale byłem zadowolony, bo coś na tej działce było.
W tym samym czasie zaczęły się pierwsze grubsze zakupy:
- Stemple i deski pod szalunki
- Styrodur pod płytę fundamentową
- Druty zbrojeniowe pod fundamenty
Po kilkumiesięcznym okresie przestoju zaczęła się zabawa.
W kwietniu wykonaliśmy wykop pod fundament i wymianę gruntu. Na to przyszedł jeszcze styrodur boczny, który jest częściowo wkopany w ziemię i wylewka chudziaka.
W trakcie wykopu przeżyłem niemałą depresję. Wyobraź sobie, że stoisz w zimny, pochmurny i deszczowy poranek, na dodatek jesteś przeziębiony i widzisz, jak kilkutonowa koparka z problemami wykopuje glinę, która jest w ziemi na Twojej działce.
Ale za to dalsze działania związane z fundamentem już wspominam o niebo lepiej. Majówka była w miarę ciepła, choć momentami deszczowa, a na mojej działce było kilka osób do pomocy.
Zrobiliśmy całe zbrojenie w kilka dni, mimo że nikt praktycznie nie miał z tym nic do czynienia. W tym samym miesiącu, pod moją nieobecność został zalany fundament i zaledwie tydzień później zaczęły rosnąć mury.
Od początku czerwca na mojej działce mury rosły już pełną parą. Parter powstał w ciągu 3 tygodni i zajęliśmy się przygotowaniem pod strop. Na to poświęciliśmy kolejne 2 tygodnie.
Po tym okresie zamówiłem beton i strop został zalany 23 lipca.
Pod koniec sierpnia można było zacząć murowanie poddasza. Nie byłem świadkiem początków, ale przy pierwszych pustakach, aż do murłaty było dużo docinek (ze względu na to, że co około metr są słupy pod murłatę).
Już pod koniec pierwszego tygodnia września został zalany beton pod murłatę i okna na poddaszu.
Tydzień później miała powstać więźba, ale najpierw tartak opóźniał transport, a jak już przyjechało drewno, to wykonawca więźby również przestawiał datę rozpoczęcia pracy.
W końcu znalazłem inną firmę, która zaczęła w przeciągu tygodnia.
Po więźbie jeszcze pracowaliśmy przy wymurowaniu ścian szczytowych, a później przyszła firma i dokończyła dach.
Ten sezon już praktycznie się skończył (zostały jeszcze niewielkie prace porządkowe), a przyszły zapowiada się mniej ambitnie.
W planie na 2026 rok mam instalację mediów, wprawienie okien oraz wykonanie drenażu.
Dzięki temu będzie można powoli urządzać działkę, a prace wykończeniowe wykonywać w zamkniętym budynku.